Europa USA - znaczne zróżnicowanie trendów sektorowych

11.04.2013
W raporcie sektorowym Euler Hermes¸ wiodący ubezpieczyciel należności, analizuje kontrastujące tendencje widoczne w sektorach globalnych w pierwszym kwartale 2013 roku. Większość branż przeżywa dekoniunkturę w Europie Zachodniej, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych radzą sobie one lepiej. Polsce bliżej do Europy, niż stanów Zjednoczonych – także w kwestii koniunktury przemysłowej.
 

Różnice regionalne nadal się pogłębiają, szczególnie między Europą a Stanami Zjednoczonymi. W USA w 2012 r. odnotowano znaczące odbicie produkcji o 4,2%, a w Unii Europejskiej spadek o 2,2%, nie mówiąc już o szczególnie widocznym obniżeniu o 2,5% w samej strefie euro – mówi Ludovic Subran, Główny Ekonomista Grupy Euler Hermes.
Wskaźnik aktywności gospodarczej dla czterech największych państw strefy euro wykazują tendencję spadkową, obniżając się o 0,8% w Niemczech, 2,7% we Francji, 6,7% we Włoszech i 6,4% w Hiszpanii. Przepaść między USA a Europą wynika częściowo z różnic strukturalnych w dziedzinie konkurencyjności; w krótkim terminie zaś odzwierciedla w szczególności różnicę dynamiki popytu krajowego, który w Europie wszedł właśnie w okres trwałej obniżki, a także zróżnicowanie międzynarodowych strategii w kluczowych sektorach gospodarki. – Najlepszym tego przykładem jest branża motoryzacyjna – wyjaśnia Nicolas Delzant, Prezes Zarządu Euler Hermes France – W 2012 r. sprzedaż w USA wzrosła o 13%, a w Europie bardzo gwałtownie spadła – o 8% w ujęciu ogólnym i o 14% w samej Francji.

W Polsce w lutym produkcja sprzedana przemysłu spadła o 2,4% (dane za GUS). Wiąże się to nie tylko z wyhamowaniem popytu wewnętrznego (spadek o 1,3% r/r) , ale także dynamiki eksportu (spadek o 0,8% r/r), podobnie było także z trzecim potencjalnym czynnikiem wzrostu – inwestycjami (nakłady inwestycyjne przedsiębiorstw spadły w 2012r o 0,9%). – Widać więc wyraźnie, iż nasza gospodarka – jej produkcja przemysłowa podąża w ślad za sytuacją na głównych rynkach eksportowych. Wydaje się, iż polscy eksporterzy napotkali już na barierę popytu i nawet konkurencja cenowa z lokalnymi dostawcami dzięki korzystnej relacji kursowej własnej waluty nie jest już w stanie wygenerować dodatkowych obrotów. Miejmy nadzieje, iż tak jak obecnie antycypujemy w trudnej sytuacji, tak również skorzystamy na poprawie, jak miejmy nadzieje nastąpi. Nic nie wskazuje na to, aby bez impulsu z zewnątrz sytuacja w Polsce miała się poprawić – stwierdza Tomasz Starus, Dyrektor Biura Oceny Ryzyka i Główny Analityk w Towarzystwie Ubezpieczeń Euler Hermes z Grupy Allianz.

I. Przemysł europejski w trendzie spadkowym – odporność wykazywana przez niektóre sektory nie kompensuje trudności przeżywanych przez główne gałęzie gospodarki, które są zbyt uzależnione od dotkniętych kryzysem rynków europejskich

Znaczny spadek na rynku motoryzacyjnym i budowlanym odzwierciedla trwałe obniżenie europejskiego popytu lokalnego

- Mimo że globalny przemysł motoryzacyjny powrócił już na ścieżkę wzrostu (wzrost o 4% w 2012 r. na poziomie światowym), rynek europejski kurczy się już piąty rok z kolei – odnotowano tu spadek o 8%, czyli 12,5 mln sprzedanych samochodów. W tym trudnym środowisku, przechodzącym obecnie dogłębną restrukturyzację, prognozy na rok 2013 są dalekie od optymistycznych. Przewiduje się, że rynek skurczy się o kolejne 3-5%.

Efektem spadku sprzedaży na rynku europejskim jest mniejsza o 5,9% produkcja sprzedana polskich firm produkujących pojazdy samochodowe, przyczepy i naczepy (dane luty r/r za GUS), a wg. danych rynkowych podsumowujących łącznie produkcję samochodów o raz części motoryzacyjnych – wartość ich eksportu spadła w 2012 roku łącznie o 8% (za automotivesuppliers). Przy czym eksport pojazdów samochodowych spadł o ponad 22%, podczas gdy eksport części rósł – w wolniejszym tempie, ale wciąż dodatnim (o ponad 2%) – mówi Główny Analityk Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes.

Sektor budowlany nadal cierpi z powodu braku inwestorów. Mimo bardzo niskich stóp procentowych, w porównaniu z 2011 r. rynek skurczył się o 5,3%. W Hiszpanii sektor nowego budownictwa mieszkaniowego zmniejszył się na koniec 2012 r. do 50.000 sztuk, co stanowi około 6,5% jego rekordowej wielkości sprzed kryzysu (800.000 mieszkań). Prognozy pogorszyły się także w przypadku Francji i Włoch – we Francji na 2013 r. planuje się budowę około 300.000 nowych mieszkań, podczas gdy roczne zapotrzebowanie wynosi 500.000. Wskaźnik aktywności gospodarczej spada również w wielu krajach Europy wschodniej.

- Produkcja budowlano-montażowa hamuje już w tempie dwucyfrowym w porównaniu do analogicznego okresu ub. roku (-11,9% w lutym za GUS). Spadek następuje nie tylko w efekcie wyhamowania prac infrastrukturalnych, ale także w budownictwie mieszkaniowym – oprócz zakończenia programu wspierającego zakup mieszkań przez młode rodziny, wpływ na to miał także wysyp inwestycji w pierwszej połowie ub. roku, z rozpoczęciem których deweloperzy spieszyli się aby zdążyć przed zmianami w prawie. Najniższa od 2006 roku ilość rozpoczynanych inwestycji mieszkaniowych wynika z niełatwej sytuacji wielu deweloperów, nie mogących poprawić swojej bieżącej płynności sprzedażą posiadanych gruntów czy mieszkań, na  które popyt i ceny spadły. Chyba po raz pierwszy w historii ilość niesprzedanych mieszkań jest wyższa w Polsce niż w Hiszpanii –  kraju, gdzie bańka mieszkaniowa (a nawet szerzej patrząc – generalnie budowlana) była jednym z głównych przyczyn krachu - mówi Tomasz Starus, Dyrektor Biura Oceny Ryzyka i Główny Analityk w Towarzystwie Ubezpieczeń Euler Hermes.

Niektóre sektory europejskiej gospodarki skorzystały na światowym wzroście gospodarczym dzięki internacjonalizacji – należą do nich przemysł lotniczy, producenci części samochodowych oraz sektor chemiczny.

Przemysł lotniczy, który ominął kryzys lokalny, obecnie korzysta z silnego popytu, co widać na przykładzie portfela zamówień, obejmującego kolejne 8 lat. Doskonałym przykładem są tu wyniki Airbusa, który w 2012 r. przyjął 833 zamówienia po ich rekordowej liczbie (1203) w 2011 r.

Producenci części samochodowych pierwszego szczebla wprawdzie musieli dostosować strukturę produkcyjną do spadku liczby samochodów sprzedawanych w Europie, ale – głównie dzięki inwestycjom we wschodzących gospodarkach azjatyckich i w Ameryce Północnej – skorzystali na 4-procentowym wzroście globalnego rynku samochodowego, który ma trwać dalej również w roku 2013.

- Polscy producenci są w stanie generalnie utrzymać poziom produkcji pomimo spadku produkcji w Europie wyrobów końcowych – samochodów, ponieważ są w stanie konkurować z dotychczasowymi, lokalnymi dostawcami, przejmując w większym stopniu ich zamówienia tak jak to miało już miejsce w 2009 roku – uważa Tomasz Starus.

Sektor chemiczny zrekompensował sobie 2,5-procentowy spadek wolumenu sprzedaży w Europie, dostosowując procesy produkcyjne i wprowadzając podwyżki cen, sięgające średnio 2,7% w ciągu roku, wsparte daleko posuniętą specjalizacją i ofertą produktów o większej wartości dodanej. Sektor ten skorzystał również ze wzrostu na rynkach azjatyckich i południowoamerykańskich.

Niewiele gałęzi gospodarki jest chronionych przed kryzysem – sektor rolno-spożywczy i farmaceutyczny

Branża rolno-spożywcza utrzymuje się na stosunkowo stabilnym poziomie w gospodarkach dojrzałych, mimo ekspozycji na zmiany cen surowców. Na poziomie globalnym produkcja w 2012 r. zwiększyła się o około 3%, szczególnie dzięki zmianom konsumpcji w gospodarkach wschodzących, co wiąże się z rozwojem klasy średniej.

Analogicznie, globalny wzrost branży farmaceutycznej ustabilizował się na poziomie 4-5% dzięki silnym czynnikom wspierającym, takim jak rosnący popyt ze strony wschodzącej klasy średniej, ale także dzięki większemu popytowi na rynkach rozwiniętych z uwagi na dłuższą przewidywaną długość życia, która wiąże się z postępem w zakresie technologii medycznych.


II. Sektor produkcyjny w USA odbija się od dna; w 2012 r. produkcja przemysłowa rosła (o 4,2%) już trzeci rok z rzędu, co stanowi wzrost o 15% od 2009 r.

W większości głównych sektorów dynamika nadal dodatnia

W Stanach Zjednoczonych poprawa na rynku motoryzacyjnym trwa od 2010 r., a dodatkowo potwierdził ją wzrost sprzedaży o 13% do 15 mln samochodów w 2012 r. W roku 2013 rynek powinien wzrosnąć o dalsze 5-6%, oczekuje się jednak, że nie wróci do poziomu rocznej sprzedaży sprzed kryzysu (między 16,5 mln a 17,5mln sprzedanych aut). Tak silne odbicie jest z korzyścią również dla sektora części samochodowych i stalowego – wzrost produkcji stali w USA wyniósł w 2012 r. 2,5%, a wzrost globalny zaledwie 1,2%.

Sektor chemiczny, który już i tak odnotowywał tendencję zwyżkową dzięki poprawie w sektorze motoryzacyjnym, korzysta na tańszej energii dzięki zwiększonemu zużyciu gazu ziemnego. W znacznym stopniu wspiera to konkurencyjność amerykańskiego sektora petrochemicznego, jako że etylen produkowany w Europie z nafty jest o 50% droższy niż produkowany w USA z gazu ziemnego.

Jeśli chodzi o sektor lotniczy, dzięki silnemu popytowi globalnemu prognozy dla Boeinga są równie dobre, jak dla jego europejskiego konkurenta. Boeing odzyskał wiodącą pozycję w sektorze w 2012 r., produkując i sprzedając więcej samolotów niż Airbus; w 2012 r. produkcja zwiększyła się o ponad 25% do 601 samolotów, zaś liczba zamówień netto o około 50% do 1.203 samolotów.

Jedyny dysonans to słaba poprawa w sektorze budowlanym

Poprawa w sektorze budowlanym pozostaje chwiejna, a wolumen produkcji jest nadal bardzo niski. Liczba domów na sprzedaż spadła do akceptowalnego poziomu 1,6mln w porównaniu z 3,2 mln w środku kryzysu, ceny nieruchomości nieco wzrosły, a liczba nowych inwestycji również zaczyna rosnąć. Niemniej jednak wskaźnik niespłaconych kredytów hipotecznych utrzymuje się na poziomie wyższym niż przed kryzysem, jasno pokazując, że słabe punkty rynku nieruchomości nie zostały jeszcze całkowicie wyeliminowane.

130411_eu_usa.JPG